menu
pl

Koszarzyska z buta AUTOR: Katarzyna Orłowska, 30 kwietnia 2021


Rok szalony, rok bardzo pracowity. Z tematu wchodzimy w temat, a ich kolejka się wydłuża. Jest to jasna sprawa powód do radości, w tym trudnym czasie nie możemy narzekać na brak zajęć. Ale kiedyś te baterie ładować trzeba.

Każdy z nas stara się to robić we własnym zakresie w czasie wolnym. W końcu mamy różne pasje i obowiązki. Jednak bardzo nas cieszy, kiedy uda się nam wygospodarować w pracy taki wspólny czas. Tym mocniej tego potrzebowaliśmy, gdyż w zeszłym roku przez lockdown nie odbyła się tradycyjna wyprawa po jajo.
Wyrwać udało się późną jesienią. Zamiłowanie do pięknych widoków i starych chałup tym razem ściągnęło nas w okolice Magury Witowskiej. Części z nas to miejsce było już dobrze znane, czy to z grzybobrań czy z wycieczek, ale nie wszyscy mieli okazję je poznać. Trzeba było nadrobić. :D
Na Magurę Witowską prowadzi szlak z Witowa, można się tam dostać również ze Słowacji, gdyż przez wierzchołek wzniesienia przechodzi granica polsko-słowacka. My wybraliśmy leśną drogę z okolic przysiółka Pod Jaworki, a naszym celem była malownicza Polana Koszarzyska, znajdująca się na zboczu Przysłopu Witowskiego – sąsiedniego względem Magury wzniesienia. Teren ten leży poza TPN więc Repik mógł nam towarzyszyć.
Jeden z piękniejszych punktów widokowych na Tatry Zachodnie. Mimo coraz większej ilości nowych szałasów, miejsce bardzo ciche i spokojne. Chyba, że ma się pecha i okoliczne drogi leśne ujeżdżane są przez quadowców... My mieliśmy szczęście.
Zdecydowanie nie polecam wycieczki w tamte okolice po deszczu. Co prawda moja niechęć do błota jest już niemal legendarna, ale słyszałam, że ktoś już kiedyś kalosza tam faktycznie stracił…
Wróciliśmy drogą nieco okrężną przez Polane Molkówkę - sąsiadkę Siwej Polany.
Herbata u Halinki była jedynie pretekstem, aby Repik poznał Tośkę. Niestety sympatia była wyraźnie jednostronna.

przewiń
w górę